- jeszcze na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem sędziego istniało ryzyko, że My na Sianie odda mecz walkowerem. Na szczęście do tego nie doszło i mogliśmy obejrzeć walkę o utrzymanie toczoną na boisku
- My na Sianie pojawił się na meczu bez zmian. Wszystko szło dobrze, zespół wygrywał 2:0, ale ubytek sił był coraz większy, co udanie wykorzystali rywale
- Pramień koncertowo odwrócił losy meczu po zmianie stron. Dzięki temu Czerwoni zapewnili sobie utrzymanie w elicie, odpowiednio to świętując po ostatnim gwizdku sędziego