Pięć dni minęło od pierwszej odsłony rywalizacji Griffins F.C. z Rover Grupo. Wówczas Żółci pokazali się na parkiecie w eksperymentalnym zestawieniu, pojawiło się wśród nich kilka nowych twarzy, ale wymuszone manewry kadrowe pomogły im zaskoczyć konkurentów i sięgnąć po przełomowy punkt, choć niewiele brakowało, by zgarnęli trzy. Dziś jednak do czwartkowego wyniku nie nawiązali. Pośród Żółtych nieobecny był golkiper Rafał Walczak, który mecz oglądał z perspektywy trybun. Niebiescy natomiast postawili na wariant rotacyjny między słupkami i co kilka minut zmieniali się u nich bramkarze, ale i tak tylko raz futbolówka wylądowała w ich sieci. Wieczór zdecydowanie należał do Huberta Ślaskiego. W szóstym z rzędu spotkaniu znalazł się na liście strzelców, ale nie ograniczył się do jednego trafienia, tylko obecność na placu zaakcentował hat-trickiem, ponadto zaliczając też asystę przy golu kolegi, więc jego udział w dorobku bramkowym zespołu był na bardzo wysokim poziomie. Niebiescy po pierwszej połowie prowadzili dość pewnie, a potem spokojnie korzystny rezultat dowieźli do końca. Na zwycięstwo czekali równe trzy tygodnie.